megnes blog

stąpam po lodzie… a lód ten pęka i kruszy się

senność przelewa się przez palce

wypływa powoli parą z mroźnych ust

zaszklone źrenice wpatrują się uparcie w sufit nieba

alabastrowa szyja wygięta w niemym krzyku

 

walczyła biła pięściami drapała gryzła

a niebo nad nią łkało

a ziemia pod nią drżała

zasypiała znikała umierała milczała

a ludzie przechodzili niemi

a ptaki śpiewały bezgłośnie

i cisza przerażająco cicha i mroczna

utkwiła między jej piersiami

wpatrzonymi w jego twarz bezimienną pustą

woda delikatnie obmyła jej twarz

woda delikatnie obmyła jej dłonie

woda delikatnie obmyła jej uda

nim zatonęła obciążona jego winą w błękitnej otchłani

codzienny zgiełk poranka

miłości jedna, druga i trzecia szklanka

złość z radością się przeplata

i tak co rok i kolejne lata

 

popołudniowe zamieszanie

kto dzisiaj co ma za zadanie

rób zadanie – gromko krzyczy tata

dzieci na to - za trudne na nasze lata!

pościel łóżko – z kuchni głos mamy dochodzi

mamo, jak możesz myśmy tacy młodzi!

nam w głowie gry zabawy śmiechajki

obowiązki? toż to nie dla nas jeszcze bajki

lepiej choć do nas i w  zagrajmy chińczyka

a czas w mamy głowie tyka i tyka

obiecać to mogę dzisiaj Wam.. że zagramy

dopiero kiedy wszystkie obowiązki wykonamy

no i płacz no i lament

z oczu łzy przeźroczyste niczym diament

- innej rady nie ma dzieci

róbmy szybko bo czas leci

jak mawiała moja mama

obowiązki ważna sprawa

po pracy lepiej smakuje każda zabawa!

 

 

 

jestem przestrzenią

ciemnością zamkniętych powiek

jestem wiatrem

szumem błękitnych fal

jestem jutrem

walącym pięścią w drzwi codzienności

rzucam się w twoje ramiona

zimne

martwe

nieobecne

 

jesteś posągiem

marmurem oślepiasz ubogich

jesteś skałą

milczącą nad brzegiem morza

jesteś przeszłością

o której nie da się zapomnieć

 

upadam

 raniąc dłonie głęboko

w twoich oczach chłód

usta szroni obojętność

proszę, błagam, rozrywam szaty

stoisz

niewzruszony, pogardliwy

kolana pieką

usta drżą

rzęsy płaczą

odchodzę

 

i tak nigdy mnie nie rozumiałeś

18.09.2013

czuję łzy na granicy powiek

mają gorzki smak niespełnienia

gdybym wtedy

w poprzednim życiu

odeszła

nie zrezygnowała z marzeń

dla ciebie

nie zrezygnowała z siebie

dla nas

kim bym była?

motylem  na wiecznie kolorowej łące?

obłąkaną ćmą szukającą światła?

 

byłabym sobą

nie tłumiłabym gniewu w piersiach

nie chowałabym uraz w dzikich zakamarkach jaźni

i chyba.. ponad wszystko

byłabym szczęśliwa

18.09.2013

leżę pośród traw zielonych

na łące mojej zrodzonych

spoglądam w niebo na obłoki

deszcz za chwilę wyciśnie z nich soki

 

a ja mokra zziębnięta drżąca

jedno czego pragnęłam – słońca

 

zamykam powieki smutkiem ogarnięte

wygładzam fałdy sukni brudne i pomięte

w myślach niedawno budowałam zamek

teraz składam i chowam go wśród firanek

 

a ja samotna niespokojna smutna

bez radości czekająca jutra

leżę pośród nagiej milczącej łąki

nad moją głową - róży dwa pąki

 

zamykam drzwi niepotrzebnie otwarte

zamykam serce z nadziei odarte

 

wstaję chwiejąc się na drżących nogach

i znikam powoli w mego lasu progach…

24.10.2013

czy Ty wiesz

że jedno muśnięcie twych warg zupełnie wystarczy

a staję się iskrą żarem płomieniem

czy Ty wiesz

że tylko Ty tak mocno słowami potrafisz zabić

nadzieję dnia spokój nocy

czy Ty wiesz

ile trudu cierpienia samotności

w tej jednej małej kropelce smutku się wylewa

 

czy Ty wiesz kochanie..

umieram

i byłam tam

wśród obłoków leniwie snujących się po suficie

i byłam sobą

zamknięta pod kopułą nocy, przykryta zmarzniętym kocem

i byłam ciszą

rozsupłaną mgłą wijącą się pomiędzy Twoimi palcami

i byłam milczeniem

w sobie w Tobie w nas

a teraz.. teraz..

jestem trwam mijam szukam

uśmiechem gaszę niepokój codzienności

drżeniem rozbudzam płatki śniegu do lotu

oddechem na Twych ustach snuję opowieści

oto ja

przemieniona

a kiedy świat kurczy się do rozmiaru dłoni

walcz

a kiedy słońce wiecznie za chmurami

patrz

a kiedy łzy budzą oczy ze snu

wstań

a kiedy upadasz na samo dno

skacz

najwyżej jak potrafisz

….

bo życie powinno być piękne

bo życiem powinno się kierować – nie kontrolować

bo cisza w duszy jest gorsza niż smutek

martwa cisza

pusty pokój

w nim ty

stoisz z zaciśniętą pięścią myśli

czy zdążę uchylić się od ciosu

przemyśleć swoją przyszłość

odejść

czy zdążę uciec

by nie walić głową w mur

by nie stracić siebie

dzieci cicho śpią za ścianą

bezpieczne

odejdź

zostaw ten czas

tą chwilę wspomnień

nim nadejdzie jutro..

..a nocą

1 komentarz

popatrz

stoję.. naga zmęczona zziębnięta

a jeszcze przed chwilą

szybowałam nad ziemią wtulona w twoje słowa

popatrz

krzyczę.. zaciśnięte gardło spazmatycznie szlocha

a jeszcze wczoraj

mówiłeś o miłości kolorowymi myślami

popatrz

drżę.. truchlejące palce uciekają na boki

a wieki temu

splatałeś nasze dłonie zielonymi źrenicami

zapadam się w sobie

jak ziemia obficie skropiona deszczem

chowam w siebie obietnice niespełnione

myśli nienazwane

słowa niespisane

..i już tylko noc pozostała

samotna


  • RSS